Przejdź do treści

„Limba” w Teatrze Układ Formalny

Fragment afisza teatralnego, uśmiechnięta kobieta ze złamanym zębem, z wargi cieknie strużka krwi, ubrana w podartą marynarkę z wypalonymi dziurami, nosi plakietkę "osiedle Enklawa Schumana" z flagą Unii Europejskiej w lewym gównym rogu, w dłoniach trzyma drzewko iglaste.
fot. Teatr Układ Formalny

„Limba” w reżyserii Piotra Ratajczaka to najnowszy spektakl zrealizowany przez Teatr „Układ Formalny” w koprodukcji z Ośrodkiem Kultury i Sztuki we Wrocławiu. Premiera miała miejsce w sobotę 10 lutego. Jest to przedstawienie, które potrafi rozbawić, ale i skłonić do myślenia i refleksji. Potwierdza to realizację zapisanej na oficjalnej stronie internetowej grupy misję:

Sztuka może być realnym narzędziem zmiany. Chcemy budować dialog społeczny i przełamywać tematy tabu poprzez teatr.

https://ukladformalny.pl/teatr/

Akcja spektaklu rozgrywa się na zebraniu mieszkańców zamkniętego, elitarnego osiedla, którzy mają podjąć decyzję o zasadzeniu drzewka – tytułowej limby. Z każdą minutą przedstawienia poznajemy bohaterów i ich poglądy, czasem dość konserwatywne.

Dowiadujemy się też rzeczy, którymi oni sami woleliby nie dzielić się ze światem, a tym bardziej swoimi sąsiadami. Tak błaha sprawa jaką jest podjęcie decyzji o znalezieniu na ich osiedlu miejsca dla małej sadzonki, okazuję się mieć drugie dno i prowadzi do nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Był to mój pierwszy spektakl w „Układzie Formalnym” i już muszę teatr ten pochwalić. Kameralne miejsce, oszczędne w formie, ale nie w treści!

Duże brawa za pracę świateł, które zapalały się, gasły lub migotały dokładnie wtedy, gdy miały to robić. Muzyka w tle, poza momentami kulminacyjnymi, gdy grała głośno, moim zdaniem do wyrzucenia – na scenie się działo, a niezbyt głośne odgłosy dobiegające z głośników tworzyły niepotrzebny szum.

Dekoracje – oszczędne, ale każdy z elementów został prędzej czy później wykorzystany. Ich ilość i dobór były wystarczające do oddania klimatu piwnicy bloku mieszkalnego, w której panuje ani to porządek, ani bałagan. Aktorzy: z początku odniosłem wrażenie, że grają na pokaz, a do wyrażenia zniecierpliwienia koniecznie musiały zostać użyte podskakująca noga i natrętne zerkanie na zegarek. Wraz z upływem czasu, gra stała się jednak bardziej naturalna i mniej oklepana, wyszła z ram.

Finalnie lokatorom udało się wspólnie posadzić drzewko, choć droga prowadząca do tego gestu wzajemnej akceptacji nie była łatwa.

Spektakl „Limba” z pewnością zasługuje na uwagę i odwiedzenie siedziby teatru. Skłania do refleksji nad uprzedzeniami, sytuacją panującą obecnie w Polsce oraz zagrożeniom, których nie widzimy, zaślepieni podporządkowywaniu świata swoim poglądom noszącym dość często znamiona stereotypów.

Z teatralnym pozdrowieniem,

Krzysztof Antonik
Teatrealnie.pl

autor plakatu: Maciej Rabski